Młodość

„Youth” reż. Paolo Sorrentino, Wielka Brytania/Włochy/Szwajcaria 2015 
Pierwsza scena „Młodości” doprowadziła mnie do łez. Oto znowu zdajemy się być wciągnięci w wir imprezy, która otwierała „Wielki piękno”. Wybucha muzyka i feeria barw, kamera krąży wokół występującej piosenkarki, a my czujemy, że trafiliśmy w dobre miejsce. I właśnie to poczucie – bycia w domu, bardzo mnie wzruszyło. Już od pierwszej sceny wiedziałam, że będzie dobrze. I tylko myśl, że nie spotkam tym razem Jepa Gambardelli, kuła w serce.

Sorrentino podobno nie chciał robić filmu podobnego do „Wielkiego piękna” i to mu się nie do końca udało – jego bohaterowie znowu siłują się ze swoją egzystencją. To powracający temat, który przebiera u niego różne formy. Temat, który się w jego filmach zawsze unosi, nie tylko w dialogach i postaciach, ale także w ujęciach i muzyce.
Dzięki temu że „Wielkie piękno” spodobało się w bardzo szerokich kręgach, na casting do anglojęzycznego filmu reżysera pchali się wszyscy. Harvey Keitel sam skontaktował się z nim przez swojego agenta. Sorrentino pozwolił mu na planie improwizować, dzięki czemu Keitel bardzo dobrze stworzył postać reżysera – artysty, który ma w sobie dużo wrażliwości. Razem z Michaelem Cainem tworzą parę starych przyjaciół, którzy raz w roku spotykają się w hotelu w Szwajcarskich górach. („Czarodziejska Góra” automatycznie i chyba dość słusznie przychodzi na myśl). Obok tych tuz, świetnie radzi sobie Paul Dano. To jest naprawdę wybitny aktor. Tak naturalny, tak prawdziwy w swojej postaci. Potrafi zagrać samym spojrzeniem, samym kiwnięciem głowy lub wyrazem twarzy. Zachwycił mnie tym jak inteligentnie tworzy tło, z którego jednocześnie się wybija. „Młodość” ma kilku bohaterów, jeśli miałby powstać oddzielny film o jednym z nich, chciałabym by był to film właśnie o jego Jimmym Tree. Świetna rola.
Dialogi w „Młodości” są świetnie napisane, ale nie są to dialogi jakimi posługują się ludzie. Są zbyt wydumane, tworząc bardziej zbiór gotowych cytatów i aforyzmów niż codziennych rozmów. Innemu filmowi mogłoby to nie służyć, ale u Sorrentino ponownie się sprawdza. Nawet kiedy bywa pretensjonalny i przeintelektualizowany – broni się. U niego narracja i prowadzenie historii są trochę inne. To zbiór scenek, obrazków, interakcji. Historie bohaterów splatają się na chwilę  i rozchodzą. Tu nie ma ścisłych więzów. Linearnej historii. Postacie wpadają na siebie i idą dalej. Sytuacje między nimi nie do końca muszą do czegoś doprowadzić. Po prostu są.
Sorrentino jest mistrzem kina. Robiąc film panuje nad wszystkim i pracuje z najlepszymi. Nie sposób nie zachwycić się zdjęciami, nie oszaleć na punkcie muzyki, nie zapisywać sobie w głowie cytatów z filmu. „Młodość” w pięknych zdjęciach pokazuje Europę, przyrodę. Wyciąga z miejsca, w którym dzieje się akcja, wszystko co najpiękniejsze. Ten film jest ogromną przyjemnością w warstwie wizualnej, ujęcia szwajcarskich gór czy zalanego weneckiego Pl. Świętego Marka olśniewają. Włoch robi świetne castingi wyciskając z dobrze nam znanych aktorów emocje nie do końca dla nich oczywiste. Umie zachwycić widza. I to zachwycić tak, że do końca życia będzie pamiętał jego filmy i to jak duże wrażenie na nim zrobiły.
„Młodość” mówi o wielu sprawach. O rodzicach i dzieciach, które nigdy tak naprawdę się nie poznają, nie odkryją co siedzi w ich wnętrzach, ale nieskrywane żale nie przeszkodzą im się wspierać. O dziwnej przyjaźni opierającej się na zwierzaniu się tylko z pozytywnych zdarzeń. O odgrywaniu w życiu ról i wychodzeniu z nich. Każda postać w pewnym momencie przełamuje stereotypy: bystra Miss Universe, hollywoodzki aktor o bogatym wnętrzu (ich dialog to majstersztyk!), stetryczały dyrygent, który pozwala sobie na chwile szczerości, porzucona kobieta, która daje sobie szansę.

„Młodość” opowiada o czasie, który przemija i o tym ile nam go jeszcze zostało. Jaka będzie moja przyszłość, jak będzie wyglądała? Każdy z nas zadaje sobie to pytanie. Film Sorrentino niesie w zasadzie optymistyczne przesłanie, że w każdym wieku można odnaleźć moment wolności. Zasmakować go. A właśnie to daje poczucie młodości. Będziemy tak długo młodzi, jak długo sobie na to pozwolimy. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *