Moje ulubione rom-comy

Gdy na imprezie poznaję jakąś fajną parę, zawsze pytam jak się poznali. Uwielbiam słuchać tych opowieści 🙂 Może dlatego mam duży sentyment do filmowych miłosnych historii. Komedie romantyczne to jeden z najbardziej popularnych gatunków filmowych. Lubimy filmy o związkach, o poszukiwaniu miłości, o relacjach damsko-męskich. Niestety w ciągu ostatnich lat gatunek ten stał się ofiarą własnego sukcesu i został strasznie zepsuty. Dziś ja sama na hasło komedia romantyczna raczej się krzywię, a szkoda bo jest parę przykładów, które pod tą metką kryją naprawdę dobrze napisane i nakręcone historie. 

Powiedźmy sobie szczerze: gdyby to zestawienie miało tytuł „Najlepsze komedie romantyczne”, pewnie znalazłyby się w nim trochę inne tytuły. Ale ja dziś piszę o tych, które osobiście oglądam najczęściej i wychodzi na to, że moje ulubione rom-comy to przede wszystkim filmy z lat 90 🙂

1. Szczęśliwy dzień („One fine day”), 1996 rok

Mój absolutny numer 1!  Bo uwielbiam Michele Pfeiffer, bo Clooney nie struga tu jeszcze zbawcy świata 🙂

Przez cały film para nawet się nie pocałuje, a gdy już ma do tego dojść to…, sami wiecie, a jak nie, to nie będę Wam psuć seansu. Dodatkowo to komedia romantyczna z dość niesztampowymi bohaterami, w końcu to film o samotnych rodzicach.

Ps. Zwróćcie uwagę ile rzeczy mieści się w torbie głównej bohaterki!

2. Masz wiadomość („You’ve got mail”), 1998 rok 

Nie wiem czy jest film, który widziałam więcej razy 🙂 Z reguły nie powtarzam seansów, ten oglądałam nieskończoną ilość razy. Kocham go za Nowy Jork, książki i parę Hanks + Ryan.

To najbardziej niewinny i uroczy film świata 🙂 I nowe technologie jeszcze takie fascynujące!

3. Ja cię kocham a Ty śpisz („While you were sleeping”), 1995 rok 

Film z czasów, kiedy aktorzy wyglądali i ubierali się jak zwykli ludzie, tj. nie byli super modni, wystylizowani czy poprawieni u chirurga. Jak większość bardzo lubię oglądać go w okresie Bożego Narodzenia. I uwielbiam scenę z choinką 🙂

4. Serce nie sługa („Someone like you…”), 2001 rok

Niby już z XXI wieku, ale wciąż jeszcze tkwiący w latach 90. Niby przewidywalny, ale dzięki aktorom naturalny i przekonywujący. Uroczy, zabawny, niegłupi. Jackman i Judd mają tu super chemię!

5. I jeden trochę nowszy bo z 2005 – „Hitch”

Wielokrotnie przyznawałam się do uwielbienia tego filmu. To jeden z nielicznych, który naprawdę mówi jakąś prawdę o związkach. Gdybyśmy byli bardziej otwarci, szczerzy i darowali sobie te miłosne gierki, wszystko byłoby prostsze…

Bonus

Mój ulubiony polski rom-com to klasyk: „Lekarstwo na miłość” Jana Batorego z 1966 roku. Jako dziecko nie lubiłam oglądać starych, czarno-białych filmów. Ten film obejrzałam niejako z przymusu – leżałam unieruchomiona przez skręconą kostkę na kanapie i oglądałam to co leciało akurat w TV. Zdaje się, że wtedy nie mieliśmy jeszcze nawet pilota do TV 🙂 Uśmiałam się przeokrutnie i od tego czasu bardzo lubię go sobie przypomnieć.

Kalina Jędrusik, Krystyna Sienkiewicz i Andrzej Łapicki – jakie to jest zabawne i jacy oni są piękni! 

A jakie są Wasze ulubione komedie romantyczne? 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *