Filmy na jeden temat: konflikt irlandzki

konflikt irlandzki
Przy okazji Dnia Świętego Patryka, który przypada 17 marca, natknęłam się na listę 10 najlepszych filmów irlandzkich: TU 


Ponieważ swego czasu bardzo interesowałam się filmami o IRA i irlandzkim konflikcie, od dawna chciałam się podzielić z Wami swoim prywatnym rankingiem filmów o tej tematyce. Z chęcią dowiem się o też od Was o jakiś produkcjach z tęgo kręgu. Polecacie coś?

1. Wiatr buszujący w jęczmieniu („The Wind That Shekes the Barley”) reż. Ken Loach, 2006 

Jeden z najważniejszych i najlepszych filmów jakie kiedykolwiek widziałam. Pamiętam, że płakałam w kinie. Loach zrobił coś co można nazwać DZIEŁEM. Film dla pokoleń. Pokazał wszystko: piękno Irlandii, źródło konfliktu, odwagę, patriotyzm, ale i beznadzieje sytuacji, skomplikowanie relacji i niemożność zawarcia kompromisu. Bardzo mocny, prawdziwy, zapadający w pamieć film. Złota Palma w Cannes w 2006 roku.

2. Głód („Hunger”) reż. Steve McQueen, Irlandia/Wielka Brytanie 2008 

Anglia za czasów Margaret Thacher nie patyczkowała się z IRA. Lata 80 wpisały się dość brutalnie w historię konfliktu. Steve McQueen zobrazował historię Bobbego Sandsa – bojownika IRA, który zmarł więzieniu w wyniku nieprzerwanego strajku głodowego. „Głód” jest dziennikiem jego powolnej śmierci. Wstrząsający film, zarówno pod względem emocjonalnym jak i technicznym. Najważniejsza scena: dialog między Bobbym a księdzem, kręcona jest jednym ujęciem i trwa ponad 16  minut! Film pod każdym względem przełomowy, a to przecież debiut. McQueen otrzymał za niego nagrodę w Cannes a my poznaliśmy dzięki niemu Michaela Fassbendera. 

3. W imię ojca („In The Namie of The Father”), reż. Jim Sheridan, Irlandia/Wielka Brytania 1993 


Klasyk. Nie sposób nie widzieć powiązań oraz nawiązań we wszystkich filmach o IRA i irlandzkim konflikcie. „W imię ojca” i „Głód” łączy genialny aktor: Pete Postlethwaite. Ale to Daniel Day Lewis dał tu aktorski popis. Prawdziwa historia fatalnej pomyłki i 14 – sto letniej walki ojca o niesłusznie skazanego syna. Brutalny, realistyczny i mocny film, który można zakwalifikować także jako doskonały legal movie. 

4. Spirala przemocy („Some Mother’s Son”) reż. Terry George, Irlandia/USA 1996 

Obejrzałam kiedyś zupełnie przez przypadek w TV. Trochę zapomniany, ale bardzo poruszający film ze znakomitą rolą Helen Mirren. Okres, w którym dzieje się akcja to ten sam czas co w „Głodzie” – głodowy strajk więźniów, których nie chciano uznać za więźniów politycznych. Tym razem to matka wplątana zostaje w życie swojego syna – bojownika IRA. Do tej pory obojętna na walkę, która toczyła się wokół niej, zaczyna zmieniać poglądy. Głęboki i wzruszający, warto go sobie gdzieś wygrzebać. 

5. Michael Collins, reż. Neil Jordan, Irlandia/USA/Wielka Brytania 1996 

Pamiętacie co poróżniło braci w „Wietrze buszującym w jęczmieniu”? Michael Collins właśnie. Tak trafiłam na ten film. Collins był wojownikiem rewolucyjnym i założycielem IRA. Stracił poparcie części kompanów gdy zdecydował się w ich imieniu podpisać pierwszy w historii Irlandii rozejm. Tak powstał fundamentalny odłam bojówki przeciwny jakimkolwiek ustępstwom. Legendarnego przywódcę zagrał Liam Neeson. Pozycja można powiedzieć akademicka: bardzo trzymająca się faktów podróż przez historię konfliktu.  


Więcej filmów o tej tematyce znajdziecie TU

  1. Natalia

    Veronica Guerin – widziałam i nawet zastanawiałam się czy nie dodać. Ale tam chodziło bardziej o jakiś gang narkotykowy, prawda? (słabo pamiętam ten film) Dzięki za propozycje !

  2. Ania

    wstyd się przyznać ale widziałam tylko "Głód"…ale pozostałe rankingowe filmy wyglądają zachęcająco, szczególnie zachęcił mnie "buszujący w jęczmieniu", obejrzę jak tylko wyjdę z lat 40 ;))

  3. Simply

    Na pewno ,,Sunday Bloody Sunday'' Petera Greengrassa. Paradokumentalna rekonstrukcja wydarzeń z 1972 r. w Derry, kiedy pokojowy marsz protestacyjny Irlandczyków został spacyfikowany przez wojsko brytyjskie, z efektem 14 zabitych uczestników. Rzetelne, surowe kino historyczne.
    Polecam też ,,Grę Pozorów'' ( Crying Games) Neila Jordana, nagrodzoną Oscarem za scenariusz. Wprawdzie przez większośc filmu IRA pozostaje w tle wydarzeń, niemniej jest to tło cały czas silnie promieniujące. A poza tym film jest niebywale interesującym i nieobliczalnym….hmm… melodramatem? No i w głównej roli nie kto inny, jak Stephen Rea.
    Temat IRA jest niby kluczowy w ,,Patriot Games'' wg Toma Clancy'ego, ale obraz ten jest typowym hollywoodzkim produkcyjniakiem, mocno tendencyjnym, tak, że, jak tam co kto lubi. Choc zawsze miło popatrzec, jak bezlitosny PROVO-killer o twarzy Seana Beana sieje na około śmierc i rozpierduchę.
    Fajną postac irlandzkiego ex-dynamitarda stworzył James Coburn w ,,Fistfull of Dynamite'' Sergio Leone. Ścigany listami gończymi ucieka aż do Meksyku ad. 1914, gdzie jeżdzi na motocyklu, popija whiskey, czyta dzieła Bakunina i przy pomocy nitrogliceryny i dynamitu roznieca żagiew permanentnej rewolucji 🙂

  4. Natalia

    Simply – bardzo dziękuję, totalnie mnie zainspirowałeś i zachęciłeś. Bardzo ciekawe propozycje!

  5. Igor Morświn

    Z filmów niewymienionych:

    Jednym z genialniejszych filmów na ten temat jest… komedia – "Śniadanie na Plutonie". Szczerze polecam!

    Jeśli chodzi o coś poważniejszego – całkiem ciekawy jest też "Bokser" Jima Sheridana.

    Pozdrawiam
    Igor od Morświna
    https://kokolorez.wordpress.com/

  6. Natalia

    bardzo lubię wszystkie filmy Jima Sheridana, to prawdziwa esencja Irlandii

  7. Simply

    … zwłaszcza ,, Moja Lewa Stopa''. Jak nie trawię filmów o ludziach niepełnosprawnych, to ten obraz Sheridana mnie powalił, niesamowite kino.
    Znakomitym filmem o Irlandii ( choc bez IRA i konspiracji ) jest ,, The Commitments'' Alana Parkera. Historia grupy młodych ludzi zafascynowanych czarnym graniem, którzy postanawiają w sercu Dublina załozyc kapelę soulowo- rhytm'n'bluesową. Film naładowany energią, proletariacki ( w najlepszym wyspiarskim stylu ! ), zabawny i gorzki na przemian. Oto próbka dialogu – jeden z bohaterów spowiada się :
    – Ksiądz rozumie, ja wiem, że to niemoralne, ale kiedy słyszę, jak Otis Redding śpiewa,, When a Man loves a Woman'' , to mnie totalnie roznosi i chce mi się tylko ruchac, nic na to nie poradzę.
    – To jest Percy Sledge, synu. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *